Latarnia Morska Rozewie to najstarsza czynna latarnia na polskim wybrzeżu, położona na Przylądku Rozewie między Jastrzębią Górą a Chłapowem. Warto tu zajrzeć nie tylko dla samej wieży – choć ta robi wrażenie – ale też dla muzeum latarnictwa w środku i widoków na Bałtyk z klifu. Co ciekawe, na miejscu stoją faktycznie dwie latarnie, choć tylko jedna nadal świeci.
Miejsce ma swoją historię. Przylądek był ważnym punktem nawigacyjnym już w średniowieczu, a pierwsze sygnały świetlne dla żeglarzy palono tu pewnie od XVI wieku. Obecna latarnia powstała na początku XIX wieku i została ukończona w latach 1821-1822. Miała wtedy nieco ponad 21 metrów wysokości, co szybko okazało się problemem – otaczające ją buki rosły tak szybko, że po kilkudziesięciu latach zaczęły zasłaniać światło od strony morza.
- najstarsza czynna latarnia w Polsce
- niesamowite widoki z klifu
- ciekawe muzeum latarnictwa
- możliwość zwiedzania dwóch latarni
- unikalna historia nawigacji morskiej
Dwie latarnie na jednym przylądku
Rozwiązanie przyszło w 1875 roku, kiedy wybudowano drugą, nową latarnię – około 190 metrów na zachód od starej. Była ośmiokątna, otynkowana, miała prawie 29 metrów wysokości i pomarańczowy kolor. Obie latarnie świeciły jednocześnie przez kilkadziesiąt lat, co pozwalało żeglarzom odróżnić Rozewie od innych latarni na wybrzeżu, jak ta w Czołpinie czy na Helu.
W 1910 roku starą latarnię gruntownie zmodernizowano i podwyższono o kolejne 20 metrów. Dodano metalową konstrukcję na murowanej podstawie, zainstalowano nowoczesny jak na tamte czasy aparat oświetleniowy z soczewką Fresnela pierwszej klasy. Dzięki modernizacji stara latarnia zyskała unikalną charakterystykę światła i nowa latarnia przestała być potrzebna – wyłączono ją z użytku.
Dziś główna, czynna latarnia ma 33 metry wysokości, a jej światło widać z odległości 26 mil morskich – to największy zasięg spośród wszystkich polskich latarń. Charakterystyczne czerwono-białe pasy są widoczne z daleka, a sama budowla stoi na krawędzi wysokiego klifu.
Muzeum Latarnictwa Morskiego w środku wieży
W latarni mieści się niewielkie, ale naprawdę ciekawe muzeum poświęcone historii latarnictwa. Można tu zobaczyć stary reflektor z latarni Stilo z oryginalną soczewką Fresnela, różne typy świateł nawigacyjnych, modele dawnych latarń – od starożytnej budowli na wyspie Faros po współczesne konstrukcje. Ekspozycja nie jest wielka, ale pokazuje przekrój technologii przez wieki.
Po schodach można wejść na galerię widokową, choć trzeba być przygotowanym na sporo stopni. Z galerii widok na morze jest częściowo zasłonięty przez drzewa – te same buki, które sto lat temu zmusiły do podwyższenia wieży, nadal rosną i zasłaniają perspektywę. Żeby zobaczyć pełny widok na Bałtyk, trzeba zejść schodami w dół klifu, przez stuletni las bukowy. Brzeg jest umocniony betonową opaską chroniącą przed erozją, a plaża pokryta jest kamykami.
Druga latarnia – Rozewie II otwarta dla zwiedzających
Od niedawna można zwiedzać także drugą, starszą-nowszą latarnię (ta z 1875 roku), która przez ponad sto lat była niedostępna. W ramach tego samego biletu można wejść do obu budowli. Rozewie II jest smuklejsza, położona kawałek dalej w stronę Jastrzębiej Góry. Choć nie świeci od dziesięcioleci, zachowała swój historyczny charakter.
Latarnia nosi imię Stefana Żeromskiego. Legenda głosi, że pisarz mieszkał w jednym z pokoików latarni, pisząc powieść „Wiatr od morza”. Prawda jest prostsza – Żeromski rzeczywiście odwiedził Rozewie w czasie pracy nad książką, ale sama powieść powstała w Warszawie. Mimo to w 1935 roku nadano latarni jego imię.
Legendy związane z przylądkiem
Rozewie owiane jest kilkoma legendami. Najbardziej znana opowiada o szwedzkim statku, który rozbił się pod brzegiem w XVII wieku. Zginęła cała załoga wraz z kapitanem. Jego córka, zrozpaczona po stracie ojca, osiadła na przylądku i każdej nocy paliła ogień na wzgórzu, by ostrzegać innych żeglarzy przed zdradliwym miejscem. Robiła to przez wiele lat aż do śmierci – według legendy była pierwszym rozewskim latarnikiem.
Druga legenda nawiązuje do czasów potopu szwedzkiego. Szwedzi zabili ówczesnego latarnika, podejrzewając go o wysyłanie sygnałów. Narzeczona zabitego rzuciła klątwę na armię, przez co żołnierze zamienili się w buki rosnące wokół latarni. Stąd podobno bierze się ten gęsty, stuletni las bukowy otaczający budowlę.
Historia wojenna i bohaterski latarnik
Latarnia ma też swoją wojenną historię. W latach 1920-1930 stanowisko latarnika pełnił Leon Wzorek. Gdy wybuchła II wojna światowa, odmówił opuszczenia posterunku mimo nacisku Niemców. Za swoją postawę patriotyczną został przez nazistów rozstrzelany. To przypomnienie, że latarnicy to nie tylko strażnicy światła, ale czasem również bohaterowie.
Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, 14-15 kwietnia 1920 roku przejęto latarnie w Rozewiu, Borze i na Helu. Polska musiała zapewnić bezpieczeństwo żeglugi na swoich wodach, a latarnie były kluczowe dla nawigacji.
Dla kogo to miejsce i co warto wiedzieć przed wizytą
Latarnia w Rozewiu to dobry punkt na trasie dla rodzin z dziećmi, miłośników historii morskiej i techniki, oraz wszystkich, którzy lubią klimatyczne miejsca nad morzem z dala od zatłoczonych plaż. Muzeum jest na tyle przystępne, że zainteresuje nawet młodszych zwiedzających, choć dzieci poniżej 4 lat nie mogą wchodzić na wieżę ze względu na strome schody.
Okolica jest częścią Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, więc poza samą latarnią można spacerować po klifie i lesie. Plaża pod latarnią jest kamienista i mniej popularna niż piaszczyste plaże w pobliskiej Jastrzębiej Górze, co ma swoje plusy – zwykle jest tu spokojniej.
Informacje praktyczne – ceny, godziny otwarcia, dojazd
Latarnia znajduje się około 2 km od Jastrzębiej Góry w kierunku Władysławowa, we wsi Rozewie. Dojazd samochodem jest prosty – wystarczy jechać drogą nadmorską, jest parking przy latarni. Można tu dotrzeć też rowerem ścieżką rowerową biegnącą wzdłuż wybrzeża, albo autobusem lokalnym – najbliższy przystanek to Rozewie Latarnia.
Na zwiedzanie samej latarni i muzeum warto przeznaczyć około godziny, może nieco więcej jeśli chce się spokojnie obejrzeć obie latarnie i zejść na plażę. Bilety obejmują wstęp do obu obiektów oraz muzeum. Ceny są standardowe dla tego typu atrakcji – bilety normalne kosztują około 15-20 zł, ulgowe nieco mniej. Warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia przed wizytą, bo mogą się różnić w zależności od sezonu – latem latarnia jest otwarta codziennie, poza sezonem dni i godziny mogą być ograniczone.
Latarnia jest czynna nawigacyjnie, więc jej światło nadal prowadzi statki po Bałtyku. To sprawia, że wizyta tu ma podwójny wymiar – można zobaczyć zabytek techniki, który jednocześnie wciąż spełnia swoją pierwotną funkcję.
