Na samym końcu Półwyspu Helskiego stoi czerwona, ośmioboczna wieża, która od dziesięcioleci pomaga statkom bezpiecznie wpływać do Zatoki Gdańskiej. Latarnia Morska w Helu to nie tylko działające urządzenie nawigacyjne – w sezonie letnim można wejść na jej szczyt i zobaczyć panoramę, która zapiera dech w piersiach. Z wysokości prawie 40 metrów rozciąga się widok na Zatokę Pucką, Zatokę Gdańską i cały pas Mierzei Helskiej.
- zjawiskowe widoki na Zatokę Pucką i Gdańsk
- unikalna architektura z czasów II wojny światowej
- fascynująca historia latarni i jej rekonstrukcji
- przyjemna trasa spacerowa do latarni
- idealne miejsce dla rodzin z dziećmi
Historia latarni – od drewnianego żurawia po ceglana wieżę
Pierwsze światło na helskim cyplu pojawiło się znacznie wcześniej niż można by sądzić. W XVII wieku funkcję latarni pełniła wieża starego kościoła. Potem, około 1638 roku, wymyślono coś naprawdę oryginalnego – drewniany żuraw z wiszącym na końcu belki kotłem, w którym palono smołę lub węgiel. Konstrukcja była prosta, ale skuteczna, choć sztormy bałtyckie nie miały dla niej litości.
Pierwszą murowaną latarnię zaczęto budować w 1806 roku. Prace trwały aż 20 lat – ukończono je w 1826 roku, a oficjalne otwarcie nastąpiło 1 sierpnia 1827 roku. Powstała okrągła wieża o wysokości 42 metrów, w której światło dawało sześć lamp olejowych na olej rzepakowy. To była poważna inwestycja jak na tamte czasy.
Ta XIX-wieczna latarnia służyła przez ponad sto lat, ale we wrześniu 1939 roku spotkał ją dramatyczny los. 19 września, podczas obrony Helu przed niemiecką armią, polscy saperzy wysadzili ją w powietrze. Chodziło o to, żeby utrudnić niemieckiej artylerii namierzanie celów na półwyspie. Do dziś można zobaczyć zarys fundamentów starej latarni – to owalny skwerek kilkanaście metrów przed wejściem do obecnej wieży.
Obecną latarnię wybudowali w 1942 roku miejscowi Kaszubi według niemieckich planów. To jedna z nielicznych budowli z okresu II wojny światowej na polskim wybrzeżu, która przetrwała w niemal niezmienionej formie.
Jak wygląda latarnia i co tam zobaczysz
Wieża ma charakterystyczny ośmioboczny kształt i zbudowana jest z czerwonobrunatnej cegły. Zwęża się ku górze, a na szczycie znajduje się galeria widokowa pod stożkowym dachem. Całość ma ponad 41 metrów wysokości, a światło latarni – widoczne z odległości około 18 mil morskich (to jakieś 36 kilometrów) – umieszczone jest na wysokości prawie 39 metrów.
Żeby dostać się na górę, trzeba pokonać kilka kondygnacji schodami. Nie jest to szczególnie męczące, nawet osoby o przeciętnej kondycji dają radę bez większego problemu. Warto jednak pamiętać, że w upalne dni w środku robi się naprawdę gorąco – ceglane ściany potrafią się mocno nagrzać.
Z tarasu widokowego rozciąga się widok, dla którego warto się zmęczyć. Z jednej strony Zatoka Pucka z jej spokojnymi wodami, z drugiej otwarte Morze Bałtyckie, a poniżej cały Hel z charakterystycznym układem ulic i portowym zgiełkiem. W pogodny dzień można zobaczyć nawet Gdańsk i Gdynię.
Dla kogo to miejsce
Latarnia sprawdzi się praktycznie dla każdego. Rodziny z dziećmi chętnie tu przychodzą – dzieciaki są zazwyczaj zachwycone widokami i samym faktem wchodzenia na „prawdziwą” latarnię morską. Dla miłośników historii ciekawe będą losy poprzedniej wieży i wojenne perypetie. Fotografom trudno znaleźć lepszy punkt widokowy w Helu.
Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że schody mogą być wyzwaniem dla osób z problemami z kolanami czy biodrem. Nie ma tu windy ani żadnych ułatwień – tylko tradycyjne stopnie.
Latarnia wciąż pracuje
To nie jest martwe muzeum. Latarnia Morska w Helu to w pełni działające urządzenie nawigacyjne administrowane przez Urząd Morski w Gdyni. Źródłem światła jest żarówka o mocy 1000 watów, a system jest tak zaprojektowany, że w razie przepalenia automatycznie obraca się o 45 stopni i włącza żarówkę zapasową. Dodatkowo od 2003 roku na latarni znajduje się radar brzegowy Systemu Kontroli Ruchu Statków VTS oraz system automatycznej identyfikacji statków AIS.
Dopiero w 1994 roku latarnia została otwarta dla turystów. Wcześniej był to teren zmilitaryzowany, niedostępny dla zwykłych obywateli. To właściwie niedawno, jeśli pomyśleć, że wieża stoi już ponad 80 lat.
W 1999 roku wmurowano w ścianę latarni tablicę upamiętniającą wizytę Marszałka Józefa Piłsudskiego, który odwiedził to miejsce 1 lipca 1928 roku – jeszcze za czasów starej, XIX-wiecznej latarni.
Okolica i inne atrakcje w pobliżu
Obok latarni stoi XIX-wieczny dom latarników, który po renowacji służy obecnie jako pensjonat. To ciekawa opcja dla tych, którzy chcą przenocować w wyjątkowym miejscu z historią.
Latarnia znajduje się praktycznie na końcu półwyspu, więc w okolicy jest sporo innych atrakcji. W Helu warto zobaczyć Muzeum Obrony Wybrzeża, fokarium, bunkry z okresu II wojny światowej czy port rybacki. Całe miasteczko ma specyficzny klimat – wąski pas lądu między dwoma zatokami sprawia, że wszędzie blisko do wody.
Informacje praktyczne – ceny, godziny, dojazd
Latarnia jest udostępniona do zwiedzania w sezonie letnim, zazwyczaj od czerwca do końca września. Warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia przed wizytą, bo mogą się zmieniać w zależności od warunków pogodowych i pory sezonu.
Ceny biletów: Aktualne ceny warto sprawdzić bezpośrednio przed wizytą, kontaktując się pod numerem telefonu 58 675 06 17 lub sprawdzając na miejscu. Zazwyczaj bilety nie są drogie – to atrakcja dostępna cenowo dla większości turystów.
Ile czasu przeznaczyć: Na samo zwiedzanie latarni wystarczy około 30-45 minut. Jeśli jednak chce się spokojnie popatrzeć na widoki i zrobić zdjęcia, lepiej zarezerwować godzinę.
Jak dojechać: Hel znajduje się na końcu półwyspu, więc droga prowadzi tylko w jedną stronę. Można dojechać samochodem (latem spore korki), pociągiem (malownicza trasa wzdłuż półwyspu) lub rowerem (trasa rowerowa z Władysławowa to około 30 kilometrów). Sama latarnia stoi w centrum Helu, niedaleko portu – łatwo ją znaleźć, bo czerwona wieża widoczna jest z daleka.
Najlepszy czas na wizytę: Wczesne godziny poranne lub późne popołudnie to dobry wybór – mniej tłumów i ciekawsze światło do zdjęć. W środku dnia latem bywa tłoczno, a w wieży robi się gorąco.
