Przy nabrzeżu Pomorskim w Gdyni cumuje biały żaglowiec, który od dziesięcioleci przyciąga wzrok każdego, kto odwiedza port. Dar Pomorza to trójmasztowy fregat z 1909 roku, który przez pół wieku szkolił polskich marynarzy, a od 1983 roku działa jako statek-muzeum. To miejsce, gdzie historia morska staje się namacalna – można przejść przez kabiny oficerów, zajrzeć do maszynowni i stanąć na pokładzie, z którego tysiące praktykantów po raz pierwszy zobaczyło ocean.
Zwiedzanie tego żaglowca to coś więcej niż typowa wycieczka do muzeum. Tutaj nie ogląda się eksponatów za szybą, tylko wchodzi w przestrzenie, w których naprawdę żyli i pracowali ludzie.
- autentyczne wnętrza statku
- interaktywne wystawy
- bogata historia morska
- piękne widoki na port
- możliwość wejścia na pokład
Historia żaglowca od Hamburga do Gdyni
Statek powstał w hamburskiej stoczni Blohm & Voss jako jednostka szkolna dla niemieckiej marynarki handlowej. Wodowano go we wrześniu 1909 roku pod nazwą „Prinzess Eitel Friedrich” i od razu wysłano w dziewiczy rejs do Norwegii i Belgii. Po I wojnie światowej przejęli go Francuzi jako część reparacji wojennych, przeprowadzili do Saint Nazaire i przemianowali na „Colbert”. Przez kilka lat statek stał praktycznie bezczynnie, aż w 1927 roku kupił go baron de Forest z zamiarem przerobienia na jacht oceaniczny. Ten plan jednak nigdy nie doszedł do skutku.
W 1929 roku Pomorski Komitet Floty Narodowej wykupił fregat za 7000 funtów szterlingów – pieniądze pochodziły z datków społecznych mieszkańców Pomorza. Była to konkretna odpowiedź na potrzebę: młoda Polska potrzebowała statku szkolnego, który zastąpiłby wysłużonego już barka „Lwów”. Po rocznym remoncie w duńskiej stoczni jednostka otrzymała nową nazwę „Dar Pomorza”, która miała upamiętniać wszystkich darczyńców.
19 czerwca 1930 roku żaglowiec po raz pierwszy stanął na gdyńskiej redzie. Od tego momentu przez ponad pół wieku służył Państwowej Szkole Morskiej w Gdyni jako statek szkolny. Wyszkolił ponad 13 tysięcy uczniów i studentów, odbył ponad sto rejsów, w tym pięciokrotnie wziął udział w regatach wielkich żaglowców. Dwukrotnie – w 1972 i 1980 roku – zwyciężył w tych prestiżowych zawodach, a w 1980 otrzymał Cutty Sark Trophy.
Sygnał dźwiękowy na Darze Pomorza pochodzi z niemieckiego pancernika Gneisenau, który został zatopiony w marcu 1945 roku przy wejściu do portu w Gdyni. Silnik pomocniczy to ten sam typ, który montowano w niemieckich łodziach podwodnych.
Co zobaczysz na pokładzie
Zwiedzanie zaczyna się od wystawy opowiadającej historię statku, potem schodzi się do wnętrza jednostki. Trasa prowadzi przez najciekawsze pomieszczenia i każde z nich pokazuje inny aspekt życia na morzu.
Na międzypokładzie mieściły się kwatery praktykantów – ciasne, spartańskie, bez zbędnych wygód. Widać tu wyraźnie, że komfort nie był priorytetem. Niżej znajduje się maszynownia z oryginalnym silnikiem diesla oraz magazyn żagli. Dalej trasa wiedzie przez mesę oficerską – przestrzeń znacznie bardziej reprezentacyjną niż kwatery uczniów.
Salon komendanta to jedno z najbardziej eleganckich pomieszczeń na statku. Składał się z salonu z pentrą, sypialni z łazienką i kabiny armatorskiej. Dziś zgromadzono tu pamiątki i nagrody zdobyte przez Dar Pomorza, w tym srebrny model żaglowca i pamiątkową tacę za pierwsze miejsce w regatach Operacji „Żagiel”. Jest też kabina poświęcona kapitanowi żeglugi wielkiej Karolowi Olgierdowi Borchardtowi – pisarzowi, który opisywał morskie przygody.
Kabina nawigacyjna i radiowa pokazują, jak wyglądała praca oficerów odpowiedzialnych za kurs i łączność. Na pokładzie górnym stoją stanowiska sterowe i wznoszą się trzy maszty – najwyższy ma 42 metry. Uczniowie codziennie wspinali się po wantach na te maszty w ramach porannej gimnastyki. Dziś można tylko popatrzeć w górę i wyobrazić sobie, jak to było wchodzić tam przy silnym wietrze i falach.
Kuchnia działała całą dobę – w ciągu dnia przygotowywano tam do 200 posiłków, a nocą statkowy piekarz wypiekał chleb na następny dzień. Ostatni punkt trasy to dziobówka, gdzie wisi „Dzwon Zwycięstwa” otrzymany po wygranej w Operacji „Żagiel 72”.
Dla kogo jest to miejsce
Dar Pomorza przyciąga różne grupy. Rodziny z dziećmi chętnie tu przychodzą – dzieciaki lubią schodzić po stromych schodach, zaglądać do ciasnych pomieszczeń i wyobrażać sobie życie na morzu. Dla młodszych to trochę jak plac zabaw z historią w tle.
Miłośnicy historii morskiej i techniki znajdą tu mnóstwo szczegółów wartych uwagi – od konstrukcji takielunku po rozwiązania techniczne z początku XX wieku. Nie każdy wie, że Dar Pomorza jest młodszą siostrą Grossherzogin Elisabeth, pierwszego na świecie żaglowca zbudowanego specjalnie do celów szkoleniowych.
To też dobre miejsce dla osób, które po prostu szukają czegoś innego niż kolejne muzeum w kamienicy. Statek ma swoją atmosferę – drewniane pokłady, charakterystyczny zapach, skrzypiące deski. Można dotknąć lin, stanąć przy sterze, poczuć skalę tej jednostki.
Dar Pomorza był pierwszym statkiem, który zawinął pod polską banderą do wszystkich kontynentów. Przez ponad 50 lat aktywnej służby przeszkolił kilkanaście tysięcy marynarzy.
Zwiedzanie – ile czasu potrzeba
Standardowe zwiedzanie zajmuje około godziny, może półtorej jeśli ktoś czyta wszystkie tablice i zagląda w każdy kąt. Trasa jest jednokierunkowa i dobrze oznakzona, więc trudno się zgubić. Schody są strome i wąskie – takie jak na prawdziwym statku – co może być wyzwaniem dla osób starszych lub z małymi dziećmi.
Latem, szczególnie w lipcu i sierpniu, na pokładzie bywa tłoczno. Dar Pomorza to najchętniej odwiedzany oddział Narodowego Muzeum Morskiego – w szczycie sezonu przewija się przez niego ponad 40 tysięcy turystów. Jeśli można, warto przyjść rano albo pod koniec dnia.
W sezonie jesienno-zimowym statek jest zamknięty dla zwiedzających, choć zawsze można podziwiać go z nabrzeża. Zwykle otwiera się ponownie w połowie stycznia.
Lokalizacja i dojazd do nabrzeża Pomorskiego
Żaglowiec cumuje przy nabrzeżu Pomorskim na alei Jana Pawła II w Gdyni, tuż obok innej atrakcji – niszczyciela ORP Błyskawica. To centralna część miasta, niedaleko dworca głównego.
Najwygodniejszy dojazd to SKM – szybka kolej miejska łącząca Gdynię, Sopot i Gdańsk. Ze stacji Gdynia Główna to około 20 minut spaceru w stronę morza. Można też dojechać autobusami miejskimi, które zatrzymują się w pobliżu portu. Dla zmotoryzowanych są płatne parkingi na alei Jana Pawła II, choć w sezonie bywa z nimi ciasno.
Z nabrzeża widać żaglowiec z daleka – biały kadłub i wysokie maszty wyróżniają się na tle portowej zabudowy. Warto podejść najpierw od strony dziobu, żeby zobaczyć całą sylwetkę statku.
Bilety i informacje praktyczne
Dar Pomorza jest oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Bilety można kupić na miejscu – kasy zamykają się godzinę przed końcem zwiedzania. Muzeum oferuje bilety łączone „Statki”, które obejmują wejście na Dar Pomorza w Gdyni i SS Sołdek w Gdańsku – kosztują 45 złotych normalny i 30 złotych ulgowy.
Osoby planujące zwiedzanie kilku oddziałów muzeum w różnych miastach Pomorza mogą rozważyć zakup biletu łączonego, który wychodzi taniej niż kupowanie osobnych wejściówek.
Warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia przed wizytą, bo zmieniają się w zależności od sezonu. W okresie zimowym statek jest nieczynny, a sezon zazwyczaj startuje w połowie stycznia.
Rocznie Dar Pomorza odwiedza ponad 100 tysięcy osób, co czyni go jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych w Gdyni i najchętniej odwiedzanym oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego.
Jeśli ktoś interesuje się historią morską, warto połączyć wizytę na Darze Pomorza ze zwiedzaniem ORP Błyskawicy, który cumuje dosłownie kilkadziesiąt metrów dalej. Te dwa statki – żaglowiec szkolny i niszczyciel wojenny – pokazują różne oblicza polskiej historii morskiej i razem tworzą ciekawy kontrast.
